Wielka Brytania, Francja, Holandia, Norwegia czy Indie to kraje, które zapowiadają wprowadzenie całkowitego zakazu sprzedaży samochodów z silnikami diesla. Takie decyzje szykują rewolucję w branży motoryzacyjnej – czy dotrą do Polski?



Brytyjskie władze poinformowały, że zakaz sprzedaży popularnych diesli będzie obowiązywał od 2040 roku, natomiast pozostałe kraje planują wdrożenie tego rozwiązania już 10 lat wcześniej. Niesie to za sobą wiele pytań, takich jak to, jak będzie wyglądał transport drogowy? Czy popularne tiry, napędzane silnikami wysokoprężnymi znikną z europejskich dróg? Na to pytanie ciężko znaleźć odpowiedź. Wiadomo natomiast, że producenci ciężarówek, tacy jak Mercedes czy Scania testują oraz prezentują ciężarówki napędzane silnikami elektrycznymi. Czyżby szykują się na zmiany, które mogą nastąpić już za kilka lub kilkanaście lat?

Ponadto od 2025 roku na tereny miast, takich jak Paryż, Madryt, Meksyk czy Ateny nie będą mogły wjechać właśnie samochody z silnikami wysokoprężnymi. Jest to ogromna rewolucja, która może przewrócić rynek motoryzacyjny i całkowicie zmienić bieżące trendy. Na tak drastyczne zmiany przyszykowała się szwedzka marka Volvo. Jej przedstawiciele zapowiedzieli, że każdy nowy model, wprowadzany na rynek od 2019 roku będzie posiadał tylko i wyłącznie napęd elektryczny lub hybrydowy. To pierwszy producent na świecie, który zapowiedział taką ofertę. Może ona dziwić, ponieważ dotychczas produkowane modele tej marki, z napędem hybrydowym czy też elektrycznym nie odniosły szczególnych sukcesów na rynku światowym. Kto wie, może właśnie teraz Volvo postanowiło przygotować się do wprowadzanych zmian i zaproponować coś, czego nie oferuje żaden inny producent.

Choć decyzja brytyjskich władz nie jest odosobniona to właśnie ten kraj przeznaczy 800 mln funtów na rozwój transportu bezemisyjnego oraz 246 mln funtów na wsparcie technologii bateryjnych. W grę wchodzą ogromne pieniądze, a stawką jest czyste powietrze. Warto zaznaczyć, że obecna sprzedaż samochodów elektrycznych w Wielkiej Brytanii stanowi zaledwie 1% całkowitej sprzedaży. Wynika z tego, że po tamtejszych drogach porusza się ok. 100 tys samochodów z napędem elektrycznym lub hybrydowym, które to są obsługiwane przez ok. 12 tys stacji ładowania. Dla porównania – w Polsce jest obecnie ok. 50 punktów ładowania takich pojazdów, a więc widać znaczącą różnicę.

Zmiany na Zachodzie to efekt rozwoju oraz działań wspierających ochronę środowiska. Pojęcie smogu, dość popularne jeszcze kilka miesięcy temu w mediach całej Europy sprawiło, że branża motoryzacyjna będzie prawdopodobnie musiała przejść sporą przemianę. Jeśli chodzi o Polskę, zmiany te mogą być wdrażane znacznie wolniej – już teraz mówi się o zakazie wjazdu dla diesli na terenach ścisłego centrum miast takich jak np. Kraków, ale czy plan te wejdzie w życie? Tego jeszcze nie wiadomo, gdyż w porównaniu do Zachodu nie dysponujemy odpowiednio rozwiniętą infrastrukturą elektromobilną, która pozwoliłaby na rozwój tej branży w Polsce. Wiadomym jest, że prędzej czy później zmiany te dotrą do Polski i także my będziemy częściej zasiadać za kółkiem pojazdów elektrycznych.

Jeśli chodzi o Polskę, zastanowić należy się nad jeszcze jednym, dość ważnym aspektem. Aż 85% energii elektrycznej, produkowanej w Polsce pochodzi z elektrowni węglowych. Oznacza to, że aby wyprodukować prąd dla większości samochodów elektrycznych będzie musiał zostać spalany węgiel, co z kolei będzie kolejnym ciosem dla środowiska. Nie trzeba więc udowadniać, że aby elektromobilność w Polsce miała jakiekolwiek szanse rozwoju, potrzebny jest nie tylko rozwój tej branży, ale także całkowita modernizacja gospodarki energetycznej Naszego kraju i zwiększenie udziału odnawialnych źródeł energii w produkcji prądu.


Adrian Mikołajczyk

NAJNOWSZE ARTYKUŁY

SFbBox by psd to html