Już w połowie października br. startować będzie program Prosument II, który umożliwi dofinansowanie mikroinstalacji w budownictwie mieszkalnym. Dofinansowanie będzie przyznawane zarówno w formie dotacji, jak i kredytu na preferencyjnych warunkach. NFOŚiGW na ten cel udostępniło BOŚ aż 40 mln zł.

Umowy pomiędzy Bankiem Ochrony Środowiska, a Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej została zawarta już pod koniec sierpnia. Jedna z nich dotyczy wsparcia w formie pożyczek, a druga dotacji. Osoby fizyczne, wspólnoty mieszkaniowe oraz spółdzielnie mogą liczyć na wsparcie, które pokryć może nawet 100% kosztów kwalifikowanych, obejmujących zakup oraz montaż mikroinstalacji służących do produkcji energii elektrycznej oraz cieplnej z OZE.

Do projektu kwalifikować będą się następujące instalacje:
• źródła ciepła opalane biomasą o mocy <300 kWt
• pompy ciepła o mocy <300 kWt
• kolektory słoneczne o mocy <300 kWt
• instalacje fotowoltaiczne o mocy elektrycznej <40kWp
• małe elektrownie wiatrowe o mocy elektrycznej <40kWe

Planowane instalacje mogą służyć zarówno budynkom już istniejącym, jak i tym będącym jeszcze w budowie.

EKOkredyt będzie posiadał stałe oprocentowanie wysokości 1% w całym okresie kredytowania, który to może wynieść nawet 15 lat.

Dotacje oraz preferencyjne kredyty będą dostępne w BOŚ od 16 października 2017r.


Jedną z popularnych metod walki ze smogiem w centrach miast jest tworzenie specjalnych stref niskoemisyjnych. W całej Europie na takie rozwiązanie zdecydowało się przeszło 200 miast, natomiast w Polsce tak radykalnych kroków nie podjął jeszcze nikt. Mimo tego wyniki przeprowadzonych badań mówią, że takie rozwiązanie poparło by aż 70% Polaków.

Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych w ramach ORPA przeprowadziło badania, z których wynika że aż 70% Polaków popiera wprowadzenie stref niskoemisyjnych w polskich miastach. Większość z ankietowanych jest w stanie zaakceptować zakaz wjazdu do centrów miast samochodami z silnikami diesla pod warunkiem, że nie będzie on obowiązywać codziennie. Ponadto, Polacy popierają zmiany w taborach komunikacji miejskiej, które doprowadziłyby do zwiększenia użycia autobusów elektrycznych.

W trakcie zimy w Polsce normy jakości powietrza zostają przekroczone aż kilkukrotnie. Z badań NIK’u wynika, że aż 90% zanieczyszczeń pochodzi z palenisk domowych, a tylko 7% generuje transport. Sytuacja ma się zupełnie inaczej w większych miastach, gdzie transport generuje aż 60% wszystkich zanieczyszczeń. W ciągu lata zdecydowana większość zanieczyszczeń, również pochodzi z sektora transportu.

Sposób wprowadzenia stref niskoemisyjnych wymagałby na pewno konsultacji społecznych, ale pewnym jest, że wzorce powinny być czerpane z rozwiązaniami zza zachodniej granicy. Tam problem smogu w miastach zostaje skutecznie rozwiązywany.
Wielka Brytania, Francja, Holandia, Norwegia czy Indie to kraje, które zapowiadają wprowadzenie całkowitego zakazu sprzedaży samochodów z silnikami diesla. Takie decyzje szykują rewolucję w branży motoryzacyjnej – czy dotrą do Polski?



Brytyjskie władze poinformowały, że zakaz sprzedaży popularnych diesli będzie obowiązywał od 2040 roku, natomiast pozostałe kraje planują wdrożenie tego rozwiązania już 10 lat wcześniej. Niesie to za sobą wiele pytań, takich jak to, jak będzie wyglądał transport drogowy? Czy popularne tiry, napędzane silnikami wysokoprężnymi znikną z europejskich dróg? Na to pytanie ciężko znaleźć odpowiedź. Wiadomo natomiast, że producenci ciężarówek, tacy jak Mercedes czy Scania testują oraz prezentują ciężarówki napędzane silnikami elektrycznymi. Czyżby szykują się na zmiany, które mogą nastąpić już za kilka lub kilkanaście lat?

Ponadto od 2025 roku na tereny miast, takich jak Paryż, Madryt, Meksyk czy Ateny nie będą mogły wjechać właśnie samochody z silnikami wysokoprężnymi. Jest to ogromna rewolucja, która może przewrócić rynek motoryzacyjny i całkowicie zmienić bieżące trendy. Na tak drastyczne zmiany przyszykowała się szwedzka marka Volvo. Jej przedstawiciele zapowiedzieli, że każdy nowy model, wprowadzany na rynek od 2019 roku będzie posiadał tylko i wyłącznie napęd elektryczny lub hybrydowy. To pierwszy producent na świecie, który zapowiedział taką ofertę. Może ona dziwić, ponieważ dotychczas produkowane modele tej marki, z napędem hybrydowym czy też elektrycznym nie odniosły szczególnych sukcesów na rynku światowym. Kto wie, może właśnie teraz Volvo postanowiło przygotować się do wprowadzanych zmian i zaproponować coś, czego nie oferuje żaden inny producent.

Choć decyzja brytyjskich władz nie jest odosobniona to właśnie ten kraj przeznaczy 800 mln funtów na rozwój transportu bezemisyjnego oraz 246 mln funtów na wsparcie technologii bateryjnych. W grę wchodzą ogromne pieniądze, a stawką jest czyste powietrze. Warto zaznaczyć, że obecna sprzedaż samochodów elektrycznych w Wielkiej Brytanii stanowi zaledwie 1% całkowitej sprzedaży. Wynika z tego, że po tamtejszych drogach porusza się ok. 100 tys samochodów z napędem elektrycznym lub hybrydowym, które to są obsługiwane przez ok. 12 tys stacji ładowania. Dla porównania – w Polsce jest obecnie ok. 50 punktów ładowania takich pojazdów, a więc widać znaczącą różnicę.

Zmiany na Zachodzie to efekt rozwoju oraz działań wspierających ochronę środowiska. Pojęcie smogu, dość popularne jeszcze kilka miesięcy temu w mediach całej Europy sprawiło, że branża motoryzacyjna będzie prawdopodobnie musiała przejść sporą przemianę. Jeśli chodzi o Polskę, zmiany te mogą być wdrażane znacznie wolniej – już teraz mówi się o zakazie wjazdu dla diesli na terenach ścisłego centrum miast takich jak np. Kraków, ale czy plan te wejdzie w życie? Tego jeszcze nie wiadomo, gdyż w porównaniu do Zachodu nie dysponujemy odpowiednio rozwiniętą infrastrukturą elektromobilną, która pozwoliłaby na rozwój tej branży w Polsce. Wiadomym jest, że prędzej czy później zmiany te dotrą do Polski i także my będziemy częściej zasiadać za kółkiem pojazdów elektrycznych.

Jeśli chodzi o Polskę, zastanowić należy się nad jeszcze jednym, dość ważnym aspektem. Aż 85% energii elektrycznej, produkowanej w Polsce pochodzi z elektrowni węglowych. Oznacza to, że aby wyprodukować prąd dla większości samochodów elektrycznych będzie musiał zostać spalany węgiel, co z kolei będzie kolejnym ciosem dla środowiska. Nie trzeba więc udowadniać, że aby elektromobilność w Polsce miała jakiekolwiek szanse rozwoju, potrzebny jest nie tylko rozwój tej branży, ale także całkowita modernizacja gospodarki energetycznej Naszego kraju i zwiększenie udziału odnawialnych źródeł energii w produkcji prądu.


Adrian Mikołajczyk


Problem smogu dotyka mieszkańców nie tylko Polski, ale i całej Europy. W większości, dobrze rozwiniętych państw europejskich OZE zapewniają coraz większy procent zapotrzebowania na energię. W Polsce udział OZE jest niewielki, wręcz znikomy, ale rząd postawił nareszcie pierwsze krok w walce ze smogiem. Dlaczego czekaliśmy na to tak długo?

Nie od dziś wiadomo, że partia rządząca bardzo sceptycznie podchodzi do źródeł odnawialnych i nie chce z nich korzystać. Świadczą o tym nie tylko działania samego rządu, ale także wypowiedzi przedstawicieli partii. Ostatnią z nich jest przeprowadzony przez Rzeczpospolitą wywiad z prezesem grupy Energa. Daniel Obajtek, członek Prawa i Sprawiedliwości przyznał, że rząd nie chce się uzależnić od OZE.

Uzależnienie to dość mocne słowo, naszym zdaniem w przypadku tak niskiego udziału OZE w branży energetycznej jest to wręcz niemożliwe. Przejdźmy jednak do sedna tematu. Pierwszym krokiem, uczynionym przez obecny rząd w walce ze smogiem jest opublikowanie w Dzienniku Ustaw rozporządzenia o standardzie kotłów, które to ma wyeliminować z rynku przestarzałe kotły na węgiel oraz drewno.

Obietnice o przyjęciu takiego rozporządzenia pojawiły się już na początku roku, włącznie z kilkoma innymi, również mającymi na celu ochronę zdrowia i życia Polaków. Niestety, do tej pory udało się spełnić dopiero jedną z obietnic. Wejdzie ona w życie od 1 października br. Rozporządzenie mówi o zakazie sprzedaży kotłów na paliwa stałe o klasie niższej niż 5. Reszta z obietnic nie jest jeszcze nawet opracowywana, a termin ich realizacji może być bardzo odległy, o ile nastąpi.

Daniel Obajtek, dawny wójt Pcimia, obecnie prezes grupy Energa, również nie jest sprzymierzeńcem energii odnawialnej. Twierdzi on, że zawarte przez poprzedni rząd akwizycje projektów wiatrowych były bardzo nieopłacalne. Jednocześnie mówi on o chęci zakupu farm wiatrowych, jeżeli ich cena będzie „akceptowalna”. Sprzeciwia się natomiast farmom fotowoltaicznym, które zdaniem prezesa są „dość ryzykowne i niepewne”.


Mazowieckie gminy, realizujące europejski projekt otrzymają miliony złotych dofinansowania na inwestycje związane z odnawialnymi źródłami energii oraz poprawą efektywności energetycznej w domach jednorodzinnych oraz szkołach. Są to kolejne już dotacje ze środków Unii Europejskiej.

Jednym z beneficjentów dofinansowania jest gmina Nadarzyn, która otrzyma na w/w cele sumę niespełna 6 mln złotych. Do końca bieżącego roku zostaną wykonane instalacje powietrznych pomp ciepła, kolektorów słonecznych oraz paneli fotowoltaicznych w domach jednorodzinnych. Wkład funduszy obejmie głównie dokumentację projektową dla każdego z budynków, zakup niezbędnych do instalacji urządzeń jak i wykonanie instalacji zgodnie z projektami. Całkowity koszt planowanych działań w gminie Nadarzyn to niespełna 7.49 mln zł, z czego aż 80% pokryje dofinansowanie unijne.

Kolejną gminą, która otrzyma dofinansowanie jest gmina Mszczonów. Kwota dofinansowania, jakie otrzyma gmina wynosi 2,82 mln zł, natomiast łączna wartość zaplanowanych inwestycji to około 3.95 mln zł. Inwestycjami tymi są: ocieplenie zewnętrznej powierzchni ścian, dachów i stropodachów, wymiana stolarki budowlanej (okna, drzwi) , instalacje centralnego ogrzewania oraz wymiana oświetlenia na energooszczędne.

W Zielonce zostanie wykonana termomodernizacja budynku szkoły podstawowej, która została umożliwiona dzięki dotacji w wysokości 1.1 mln zł. Całkowity koszt inwestycji to 2,79 mln zł - tutaj dofinansowanie stanowi niecałe 40% kosztów.

Gmina Pokrzywnica otrzyma natomiast 400 tys zł na projekt modernizacji szkoły podstawowej warty 520 tys zł. Szkoła, dzięki tej dotacji zostanie wyposażona m.in. w instalację fotowoltaiczną oraz kocioł opalany biomasą.

Ostatnią z gmin, które otrzymają dofinansowanie jest gmina Kołbiel, która zaplanowała wykonanie termomodernizacji szkoły podstawowej w miejscowości Rudzienko. Łączny koszt projektu wynosi około 450 tys zł, z czego dotacja stanowi kwotę 280 tys zł.

Łączna suma wsparcia ze strony Unii Europejskiej w tym projekcie wynosi 10,6 mln zł. Jest to kolejny projekt rozwoju OZE w Polsce, realizowany dzięki dotacjom unijnym.

NAJNOWSZE ARTYKUŁY

SFbBox by psd to html